© 2018 Grupa LOTOS S.A.

INFORMACJA DOTYCZĄCA PLIKÓW COOKIES
Nasz serwis używa plików cookie do prawidłowego działania strony.
Jeśli nie wyrażasz na to zgody, możesz wyłączyć obsługę plików cookie w ustawieniach przeglądarki internetowej.

Polityka prywatności Zastrzeżenia prawne

×

<
<

Wsparcie kibiców odbija się
w sukcesach piłkarzy

NAJ nie bierze się znikąd

Odbierz podziękowania

Wybierz
swoje imię
Dodaj
zdjęcie
Obejrzyj
podziękowania
Udostępnij
video

Reprezentacja Polski dziękuje
za Twoje zaangażowanie.

Odbierz podziękowania przygotowane specjalnie dla Ciebie.
Kliknij przycisk poniżej aby rozpocząć.

Weź udział

Wpisz swoje imię lub wybierz je z listy.

Dalej


Wróć Dalej

Cieszymy się, że jesteś z nami i dziękujemy za Twoje wsparcie. Udostępnij filmik swoim znajomym i zaproś ich do wspólnego kibicowania.

Dalej

Podaj swój adres e-mail,
żeby udostępnić film swoim znajomym.

Adres e-mail


Informacja: filmy zostają poddawane moderacji.

Wróć Wyślij video

Tekst: Tomasz Rożek

Doping czyni mistrza

Każdy fan piłki nożnej wie, że doping może czynić cuda. Piłkarze lepiej grają gdy zagrzewa ich do tego rozentuzjazmowana publiczność, a i naciskający na plecy oddech obserwującego mecz tłumu może robić swoje. Najwięcej „własnych” kibiców mają oczywiście gospodarze spotkania. Ale co ciekawe, analizy statystyczne wskazują, że głośny doping wpływa nie tylko na uganiających się za piłką po boisku piłkarzy. Także arbiter główny czuje presję wrzeszczących na trybunach kibiców. Jego sądy są w dużej mierze zależne od tego która drużyna ma więcej swoich zwolenników na trybunach.

Analiza statystyczna pokazuje, że drużyna bardziej dopingowana dostaje od sędziego głównego średnio o 16 % mniej kar niż drużyna gości. Sędziowie – zapewne bojąc się reakcji trybun – rzadziej zauważają np. że piłka przekroczyła boczną linię boiska. Taka reakcja arbitrów wynikać może w dużej mierze z niepewności. Ludzkie oko potrzebuje około pół sekundy na „złapanie ostrości” gdy obserwując odległy obiekt, nagle musi śledzić sytuację blisko siebie. Sędzia wręcz musi się mylić. Nie jest w stanie z fizjologicznego punktu widzenia wszystkiego dostrzec. Choć oczywiście pomagają mu w tym najnowsze zdobycze techniki. Ale gdy pojawia się niepewność, a czas leci nieubłaganie, to w dużej mierze ogromna presja głośniej zachowujących się na trybunach fanów dyktuje co robić. Badania wykazały także, że sędziowie częściej wydłużają mecze gdy gospodarze przegrywają. Co prawda – to także mówią statystyki – rzadko ma to wpływ na wynik końcowy meczu, ale jest dosyć irytujące dla fanów drużyny gości.

Jakkolwiek by na to nie spojrzeć, drużyna bardziej dopingowana jest podwójnie uprzywilejowana. Po pierwsze drużynie gra się lepiej przy silnym dopingu swoich, a po drugie drobne błędy są jej częściej wybaczane przez zestresowanego ewentualną reakcją fanów sędziego. Czy da się ilościowo ocenić wpływ „czynnika oszalałego tłumu” na wynik końcowy meczu? To trudne zadanie, ale można spróbować. Gdyby doping nie miał wpływu na wynik pojedynku na boisku, wtedy meczów wygranych przez gospodarzy byłoby średnio tyle samo ile wygrywanych przez gości. Tymczasem statystyki mówią, że 60 % meczów wygrywa drużyna głośniej dopingowana (pozostałe 40 % to przegrane gospodarzy i remisy). I jeszcze jedno. Wygrana drużyny narodowej – i tutaj znowu statystyka – zwiększa szansę na zwycięstwo w najbliższych wyborach partii rządzącej. Z kolei kompromitacja drużyny to pewna zmiana warty na szczytach władzy. O ile mecze i wybory odbywają się w krótkich (do miesiąca, może dwóch) odstępach czasu. No ale to już polityka, a o tej nie chcę tutaj pisać.


Tekst: Tomasz Rożek

Fizyka w grze

Na piłkę, jak na każdą dyscyplinę sportu można spojrzeć na wiele różnych sposobów. z punktu widzenia socjologa, biznesmena czy zwykłego kibica. Można też zastanawiać się nad przemianami energii, statystyką żółtych kartek czy kątów padania i odbicia. Dzisiaj tak właśnie będę na nią spoglądał.

Fizyka na boisku jest w każde sekundzie, ale zdajemy sobie z niej sprawę dopiero wtedy, gdy stanie się coś nieprzewidywalnego. Wtedy niewtajemniczony kibic zaczyna się zastanawiać… co się tutaj tak naprawdę stało? w czasie Mistrzostw Świata w 1998 roku, Brazylijczyk Roberto Carlos strzelając gola tak kopnął piłkę nadając jej odpowiednią rotację i prędkość, że ta najpierw ominęła mur piłkarzy z prawej strony, a później nagle skręciła w lewo i ku totalnemu zdziwieniu bramkarza wpadła do siatki.

Jak skręcać piłką?

Z triku Carlosa nic by nie wyszło, gdyby w nogę grano w próżni. Wtedy na piłkę w ruchu działałaby jedynie siła grawitacji, a ruch byłby całkowicie przewidywalny. Piłkarze jednak całe szczęście w próżni nie grają. Piłkarz kopiąc piłkę potrafi nadać jej spin, potrafi spowodować, że ta zaczyna wirować. A wtedy dzieją się (prawie) cuda. Piłka wirując wokół własnej osi powoduje, że prędkość powietrza, które ją opływa nie jest jednakowa po każdej stronie. Ta różnica powoduje że po przeciwnych stronach piłki panuje różne ciśnienie (wynika to z prawa Bernouilliego). A różnica ciśnień – z kolei - powoduje powstanie... siły Magnusa (Gustav Magnus, niemiecki fizyk, który w połowie XIX wieku zajmował się… balistyką). Gdy jest siła, jest też zmiana kierunku. i to właśnie stało się nie tylko w trakcie wspomnianego meczu z 1998 roku. Piłkarze bardzo często wykorzystują efekt Magnusa. Piłkę można „podkręcić” w zasadzie w każdym kierunku. A wszystko po to, by zmylić bramkarza, przecież on nie wie w którą stronę piłka wiruje. Odpowiednio podkręcona piłka, potrafi zmienić swoją trajektorię lotu aż o 4 metry!

Kopać mocno czy słabo?

Ale efekt Magnusa, nawet jeżeli piłka zostanie dobrze podkręcona, nie występuje zawsze. Czy lepiej, żeby piłka poruszała się szybko, czy lepiej gdyby leciała wolno? Intuicja podpowiada, ze im szybciej tym lepiej. Ale intuicja często zawodzi. Problem jest skomplikowany i związany z rodzajami przepływu powietrza wokół poruszającej się piłki. Może on być laminarny, czyli taki w którym powietrze przepływa wokół obiektu w sposób przewidywalny, ale przepływ może też być turbulentny czyli chaotyczny. Obydwa przypadki są zupełnie inne.
Gdy prędkość piłki jest duża, siła Magnusa ma niewiele do powiedzenia. Nawet bardzo mocno podkręcona piłka będzie poruszała się blisko linii prostej. Gdy jednak piłkę podkręcić i kopnąć niezbyt mocno, wpływ siły Magnusa będzie bardzo duży, a sama piłka zacznie skręcać, w zależności od kierunku w którym wiruje. Nawet jednak jeżeli piłka zostanie mocno kopnięta, bramkarz nie może być spokojny o tor jej lotu. Dlaczego? Na lecącą piłkę działa siła oporu powietrza. Im prędkość jest większa, tym siła oporu większa. Ta zależność jest kwadratowa, czyli jeżeli prędkość rośnie dwukrotnie, siła oporu zwiększa się czterokrotnie. Piłka nawet bardzo mocno kopnięta, lecąc zwalnia, bo powietrze stawia jej opór. w efekcie, tak długo jak się szybko porusza, jest „niewrażliwa” na zakrzywiającą jej tor siłę Magnusa, ale gdy jej prędkość spadnie, siła Magnusa zaczyna działać, a piłka zaczyna skręcać. Ta prędkość graniczna zależy od wielu czynników, w tym… wilgotności powietrza czy jego ciśnienia. w europejskich warunkach wynosi około 20 km/h. Doświadczony strzelec potrafi dobrać prędkość piłki oraz nadać jej taką rotację, że piłka osiągnie „prędkość przełomową” w konkretnym, a nie przypadkowym momencie. Tak właśnie było w trakcie wspomnianego na początku meczu, w którym grał Brazylijczyk Roberto Carlosa. Ok. 30 metrów od bramki kopnął piłkę z prędkością ponad 120 km/h i podkręcił ją do około 10 obrotów na sekundę. Piłka mknęła szybko, a więc po linii prostej. Ale powietrze stawiało opór. Po 10 metrach lotu piłka zwolniła tak, że turbulentny przepływ powietrza wokół niej zaczął zanikać i coraz bardziej przypominać laminarny. w efekcie do głosu zaczęła przychodzić siła Magnusa. Akurat w momencie w którym mijała mur broniących bramki piłkarzy, piłka zaczęła zakręcać. Wszystko trwało maksymalnie 2 sekundy. Bramkarz nie miał żadnych szans. Nie miał szans z fizyką, którą strzelec nauczył się wykorzystywać.

×
1.
2.
3.
Dziękujemy

Twoje podziękowania od reprezentacji
zostaną wysłane
na wskazany adres e-mail

OK